Wszędzie dobrze – powtarzała zawsze Babcia Stenia – ale w domu najlepiej.
Nawet jeżeli nowy dyrektor bywa gapa, żyrandol huknął o scenę, aż się kryształki na widownię posypały a obiecane szampany okazały się brzoskwiniowym Piccolo.
Wreszcie u siebie.